Lis
25
2019

WordCamp Łódź 2019 – relacja

I już po. Wiem, że jeśli odłożę pisanie tego wpisu na później, to pewnie nigdy go nie napiszę. Więc stąd powód dlaczego siadam do pisania od razu z rana w poniedziałek.

Może od razu napisze, że wg mnie to jeden z najlepszych jeśli nie najlepszy WordCamp na jakich byłem. A teraz powody.

Prelekcje

Jak już wiecie, po raz pierwszy zdecydowano się na nową formułę: jedna ścieżka, krótkie 20-minutowe prelekcje, zadawanie pytań poprzez webaplikację, a odpowiedzi na koniec dnia.

Przeczuwałem, że może to być dobry pomysł, a na pewno ciekawy. I moje przeczucia nie zostały zawiedzione. W czasie którejś z prelekcji pojawiła się w mojej głowie myśl jakim cudem tolerowaliśmy inną formę spotkania.

Nie było nudzenia i prawie nie było promowania się przez prelegentów. Każdy wyrobił się w swoim czasie nawet jeśli musiał na ekranie pokazać programistyczne mięso. Jeśli jakiś temat był mniej ciekawy, wystarczyło wytrzymać 20 minut i był już temat kolejny.

Tematyka prelekcji była krytykowana już przed rozpoczęciem i trochę w tym prawdy jest. Nie wszystkie wystąpienia były związane z WordPressem, ale chyba wszystkie ludziom ze świata WordPressa mogłyby się przydać.

Nie będę omawiał każdej z prelekcji, ale na wyróżnienie zasługuje na pewno wystąpienie Kamila Porembińskiego o bezpieczeństwie w sieci i Marcina Andrzejewskiego o typografii. Wystąpienie Marcina chyba najlepiej wypełniło sugestię by prezentacja sprowokowała do dalszych poszukiwań i rozwijania tematu samemu już po powrocie z WordCampa. Bardzo pięknie zanęcił, bez najmniejszego stresu, że ma na to tylko 20 minut. Brawo!

Hotel

Hotel jako lokalizacja, a nie miejsce gdzie się zatrzymałem (nie spałem akurat w tym hotelu). Właściwie mogę pominąć ten rozdział, bo nie mam tu wiele do powiedzenia. Było ok. Z dobrą muzyką filmową jest tak, że wiemy, że idealnie pasowała do filmu, jeśli po wyjściu z filmu prawie jej nie pamiętamy. I ten hotel też taki był: nic nie przeszkodziło w nim w WordCampie.

Miasto

Tu mam dwa komentarze:

Pierwszy jest taki, że organizatorzy przyszłych WordCampów powinni w sobotę przewidzieć dłuższą przerwę w ciągu dnia tak by był czas na zwiedzenie miasta, kupienie pamiątek. WordCamp Europe organizuje nawet wycieczkę po mieście z przewodnikiem. Ja kolejny raz musiałem poświęcić kilka prezentacji by pójść i zobaczyć Piotrkowską. Serio, organizatorzy: uczestnicy byliby wam wdzięczni za takie coś, więc poważnie pomyślcie o czymś takim w przyszłości.

Drugi komentarz jest taki, że jeśli kolejny WordCamp będzie w Łodzi, to możecie spokojnie zignorować sugestię wyżej. ;) Nawiązując do wystąpienia Marcina Andrzejewskiego, lista komplementów o tym mieście jest tak długa jak lista dobrych wtyczek do typografii.

Ludzie

To był dziesiąty, jubileuszowy WordCamp w Polsce i tym samym było sporo wspominania jak to było w przeszłości, kto wciąż się zjawia, a kogo już nie ma. Zrobiło się więc bardzo nostalgicznie momentami. I to było bardzo fajne. Zrobiła się bardzo dobra, spajająca atmosfera.

To przez to chyba pierwszy raz nie czułem się zmęczony na koniec ostatniego dnia i ze smutkiem odliczałem ile jeszcze godzin zostało. To prze to głównie nazywam ten WordCamp jednym z najlepszych jeśli nie najlepszym. W WordCampach zawsze chodziło o społeczność i tym razem to zagrało bardzo dobrze.

Oczywiście pojawiły się też elementy antyspołecznościowe, wystąpienia lanserskie ludzi, którzy zaraz po wystąpieniu zniknęli z wydarzenia, czy głosy próbujące zmienić w przyszłości WordCamp w coś, czym nigdy on nie był, ale na szczęście ich odbiór był jednoznacznie krytykujący.

Główne wątki wystąpień

Niestety były przykre dla mnie. Jeśli mówimy o prelekcjach programistycznych, to wychodzi na to, że server side jest chwilowo w odwrocie. Java Script, React, generowanie statycznych stron za pomocą np Gatsby. To były gorące tematy tego WordCampa.

O ile temat statycznych stron to jest coś, czemu chcę się przyjrzeć w już niedługo, to niespecjalnie mnie interesuje JS i React. Raczej czuję się zmuszany do tych technologii. Na szczęście trochę temu odpór dały dwa wystąpienia o ACF Blocks (jeśli ktoś nie wie, w bebechach ACF generuje bloki właśnie korzystając z PHP a nie JS).

Następny WordCamp będzie w….

Warszawie. Albo w Łodzi. Nie zostało to jeszcze ogłoszone, ale te dwa miasta zgłosiły chęć organizacji. Być może w przyszym roku będziemy mieć dwa WordCampy, w obu miastach, z czego bym się ucieszył. Już teraz czuję niedosyt i gdy tylko pojawia się bilety, kupuję!

Powiązane wpisy

O autorze: Konrad Karpieszuk

Jak każdy chyba tutaj zacząłem po prostu od blogowania. WordPress jednak tak mnie zafascynował, że szybko zabrałem się za tworzenie stron na nim opartych. Później przyszedł czas na pisanie poradników z nim związanych, zdarzyła się nawet książka. Współorganizowałem pierwszy polski WordCamp. Opiekuję się serwisem WPzlecenia.pl, a teraz także tym podserwisem, na którym właśnie jesteście: dev.WPzlecenia. Wszystkim życzę jak najwięcej wyniesionej WIEDZY odnośnie WordPressa. Zaparzcie kawę, usiądźcie wygodnie i - do lektury! :)

Obecnie jestem pracownikiem firmy tworzącej wtyczkę WPML (pozwala tworzyć wielojęzykowe strony), gdzie odpowiadam za jej rozwój. Jestem także członkiem-założycielem Białostockiej grupy WordUp-owej

3 komentarze + Dodaj komentarz

  • Prawie mógłbm napisać to samo! Świetnie podsumowanie.

  • Cóż ja widziałem #wcldz trochę inaczej, ale jako naczelny malkontent kraju muszę być bardziej krytyczny.

    WordCamp powinien być WordPressowy koniec kropka.

    Jeśli 50% prezentacji nie ma nic wspólnego z WordPresem to robi się kolejną I ♥ blogeriada zamiast WordCampa. Można było wybrać prelegentów jak Szymon Słowik który zmienił swoją prezkę pod tematykę konferencji.

    Więcej wypisałem się u siebie, ale zainteresowanie słowem pisanym jest już nikłe :)

  • […] Więcej na dev.wpzlecenia.pl […]

Zostaw komentarz

Uwaga, leci reklama:

Firefox jest znów szybki!

Gdzie nas czytać?

Autorzy »
Komentujący »
#wpzlecenia »