Wrz
28
2011

Bing, Yahoo i Facebook spamują blogi? Nie, ale ze spamem mamy do czynienia.

Łapka w górę kto na swoim WordPressowym blogu zaczął ostatnio otrzymywać dziwne emaile po angielsku, których autor w pole na swój adres email podał odnośnik do Binga, Yahoo albo Facebooka? Widzę las rąk, więc przyjrzyjmy się problemowi bliżej.

Przeciętna wiadomość wygląda mniej więcej tak (widok ze skrzynki pocztowej):

widok wiadomości w skrzynce pcoztowej

Jedno proste, gramatycznie mniej więcej poprawne zdanie w języku angielskim. Niekoniecznie związane z wpisem, ale zawsze jakoś nam pochlebne. W polu odnośnika adres do znanej strony. Standardowo – przynajmniej w przypadku moich blogów – nie przechodzi przez automatyczne zatwierdzanie i WordPress wysyłając maila prosi mnie o ręczną moderację.

Czyżby Microsoft w ten sposób postanowił reklamować swoją wyszukiwarkę? Jak dla mnie absurd, ale uwierzcie, że w sieci jest coraz więcej wpisów blogowych, których autorzy widzą w tym spisek i uciekanie się do taniej reklamy ze strony potężnych koncernów.

Nic z tych rzeczy. Żadna wielka firma nie zniży się do tego poziomu, zwłaszcza jeśli – jak ma to miejsce w przypadku MS – wydaje grubą kasę na walkę ze spamem.

Co się więc dzieje?

Pewności oczywiście nie mam, ale osobiście  obstawiam, że spamerzy otwierają sobie furtkę do prawdziwego spamu. WordPress domyślnie ma ustawione, że zanim ktoś będzie mógł opublikować na naszym blogu komentarz bez zatwierdzania, przynajmniej jeden musi być przez nas wcześniej ręcznie przepuszczony.

Pierwszy komentarz jest więc delikatny: ktoś zachwyca się nad naszym wpisem, z wielką chęcią więc przepuścimy taki wpis. A gdy tylko to zrobimy, najprawdopodobniej zostaniemy zalani spamem reklamującym strony pornograficzne, viagrę czy co tam jeszcze trafia do standardowego spam-folderu w skrzynce pocztowej.

(W sieci pojawiają się też podejrzenia, że szykuje się coś większego. Że to tylko pukanie do bram naszych blogów, by rozpoznać teren, a potem nastąpi coś. Kto ich tam wie. Poczekamy – zobaczymy)

Co więc powinniśmy zrobić?

Ogólnie: nic. A szczególnie: odrzucić taki komentarz lub nawet oznaczyć go jako spam. Na pewno nie wpuszczajmy go na naszą stronę. Czy naprawdę ktoś z was bowiem wierzy, że jakiś Amerykanin pofatygował się na nasz blog, przeczytał nasz wpis po polsku i odpowiedział na niego w swoim rodzimym języku?

Powiązane wpisy

O autorze: Konrad Karpieszuk

Jak każdy chyba tutaj zacząłem po prostu od blogowania. WordPress jednak tak mnie zafascynował, że szybko zabrałem się za tworzenie stron na nim opartych. Później przyszedł czas na pisanie poradników z nim związanych, zdarzyła się nawet książka. Współorganizowałem pierwszy polski WordCamp. Opiekuję się serwisem WPzlecenia.pl, a teraz także tym podserwisem, na którym właśnie jesteście: dev.WPzlecenia. Wszystkim życzę jak najwięcej wyniesionej WIEDZY odnośnie WordPressa. Zaparzcie kawę, usiądźcie wygodnie i - do lektury! :)

Obecnie jestem pracownikiem firmy tworzącej wtyczkę WPML (pozwala tworzyć wielojęzykowe strony), gdzie odpowiadam za jej rozwój. Jestem także autorem bardzo popularnej wtyczki sklepowej TradeMatik

1 komentarz + Dodaj komentarz

  • Też obserwuje w moich serwisach wysyp takich komentarzy…
    Co do komentarza po angielsku. to raz skusiłem się (na mojej prywatnej stronie) do zatwierdzenia takiego! Może nie był bardzo konkretny ale odnosił się do treści i nawet potem pozwoliłem sobie na niego odpowiedzieć w ramach testowania czy to spam – niestety odpowiedzi na moją odpowiedź już nie otrzymałem :)

Uwaga, leci reklama:



Gdzie nas czytać?

Autorzy »
Komentujący »
#wpzlecenia »